niedziela, 16 grudnia 2012

narCOMAnia


źródło zdjęcia: http://muzyka.wp.pl/gid,649431,title,Coma-i-TLove-na-otwarciu-Stadionu-Narodowego,galeria.html?ticaid=1fb6f

Fakt, że jestem bezgraniczną fanką Comy jest niepodważalny, więc moja opinia na temat zespołu może nie być obiektywna, ale... Jestem zakochana w ich muzyce od samego początku. Mają niesamowitą właściwość, a mianowicie, po pierwszym przesłuchaniu płyty, podoba mi się niewiele piosenek, im dłużej ich zaś słucham, tym bardziej zmieniają się moje "ulubione numerki". Każda piosenka Comy, trafia do mnie w innym etapie życia. Muzyka ta wyjaśnia wiele moich sytuacji i relacji międzyludzkich, za każdym razem odnajduję w niej coś innego, co sprawia, że każda piosenka jest mi bliższa z jakiegoś powodu. P.R. jest niesamowitym showmanem, na scenie tworzy swój własny świat, a ja patrząc na to co robi, zapominam, że istnieje wszystko wokół mnie. Płyty płytami, ale moc tej muzyki czuć dopiero słuchając jej na żywo. Efekt świateł, brzmienie basów i wokal P.R. są czymś, co w życiu na pewno trzeba usłyszeć. I chociaż Czerwony Album nie jest moim ulubionym, ze względu na to, że przyciągnął za dużo dziwnych fanów, lubię go słuchać w samotności lub na bardziej kameralnych koncertach, które niestety ostatnio są rzadkością...