środa, 10 kwietnia 2013

Nowa muza, każdego gatunku...

Dla każdego coś miłego...
Po pierwsze Czesław Śpiewa i Mela Koteluk - Pieśń o szczęściu. Piękna piosenka, dwa cudowne głosy polskiej muzyki  - to musiało oznaczać coś niezwykłego. Przesłuchałam całą płytę Baczyński - muzyka i poezja z filmu, na której znajduje się dużo poezji recytowanej. Uważam jednak, że twórca płyty dokonał kiepskiego wyboru lektorów, no ale pozostawiam Wam do przesłuchania i stworzenia sobie własnej opinii, na płycie znajduje się dużo utworów wyłącznie instrumentalnych. Jak dla mnie Mela i Czesław to strzał w dziesiątkę na tej płycie. 
Po drugie Marika Marika i jeszcze raz Marika, jedyne co mi przychodzi na myśl słuchając jej piosnek to cytat "od pewnego czasu, mocno wierzę w cuda, że rzeczy wspaniałe, potrafią się udać". Mega dużo pozytywnej energii, słońca, ciepłych rytmów i optymistycznego nastawienia. Polecam serdecznie, poprawia nastrój bez dwóch zdań!
Po trzecie Dr Misio i jego mentolowe papierosy. Dużo osób twierdzi, że powinien zająć się aktorstwem, a nie bawić się w śpiewanie. Dlaczego nie? Wychodzi mu to całkiem nieźle, ma pomysł na siebie i uważam, że zrobił kawałek dobrej piosenki. Jeszcze nie przesłuchałam całej płyty, ale zamierzam to zrobić. 
Po czwarte. Zespół Mikormusic - Takiego chłopaka. Hit podziemnego facebooka. Znalazłam piosenkę u znajomych z dobrym gustem muzycznym. Trochę kojarzy mi się z Laną Del Rey. Cichutka muzyka, dziwaczny głos młodej dziewczyny, trochę zaskakujący tekst, jakby poezja śpiewana, ale warto usłyszeć, nawet jeśli się nie spodoba, to warto.
Po piąte, nie mogłam pominąć piosenki "W sieci" - Rozbójnik Alibaba, Pono, Kazan i Laura. Piosenka na początku skojarzyła mi się z zespołem, który śpiewał o młodych wilkach, ale jak wsłuchałam się w tekst, to zaskoczył mnie. Zdania są podzielone, niektórym się podoba bardzo innym bardzo nie, no cóż, ja jestem jeden raz na tak. 
Warto jeszcze: Selah Sue - Raggamuffin, Ben Cocks - So cold, Luxtorpeda - Od zera, Lao Che - Dym, Kings of Leon - Notion, Turboweekend - Trouble is...
Gdzie na najbliższe koncerty: 12.04.2013 Coma - CK Wiatrak Zabrze, 19.04.2013 Indios Bravos - Kulturalny Club Rybnik.




wtorek, 26 marca 2013

Dead Efforts

Tak jak w tytule. Jeśli chodzi o mnie, nie trzeba nic dodawać, ale mam świadomość, że niewiele osób wie kim jest Marcin Sułek - Najpierw Brown, teraz Dead Efforts. Po pierwszej zaśpiewanej frazie, można się uzależnić od tego głosu - iście rockowy wokal. Ten człowiek porusza każdą cząstkę mojego ciała. W zespole Brown muzyka jest nieco łagodniejsza, natomiast w Dead Efforts usłyszeć możemy mocniejsze brzmienie. Płyta już do mnie pędzi, siedzę jak na szpilkach i nie mogę się doczekać. Słuchając takich właśnie zespołów, czuję jakbym znała największą tajemnicę świata. Z jednej strony bardzo bym chciała, żeby porwali tłum ludzi tym co robią, z drugiej strony zaś uważam, że ci, którzy ich słuchają są pewnego rodzaju wybrańcami. Najlepiej słucha mi się ich muzyki w nocy, kiedy jest ciemno i cicho, świat zatrzymuje się wtedy w miejscu, myślę sobie wtedy, że cały świat należy do mnie, a słuchając muzyki, czuję jak pokonuję jakiś skomplikowany labirynt i jestem coraz bliżej jakiegoś celu. Muzyka to jakieś 85% mojego życia. Jestem szalona?

Zbuduje kiedyś dom - piękny
Poświęcę każdy kąt
Posadzę duży dąb - wielki
I sad swój będę miał.


Odnajdę kiedyś ląd - spokojny
Gdzie nie ma szumu miast
Na spacer pójdę z psem - wolny
Niespiesznie będę szedł

poniedziałek, 4 lutego 2013

Soundtrack - Lao Che

Jak w temacie, bo o tym dziś chciałabym napisać. Płyta po pierwszym przesłuchaniu wydała mi się bardzo dziwna i mocno pod wpływem niejakiego Pana Denata (nie ujmując mu oczywiście jego zajebistości), po kolejnym już przesłuchaniu odnajduję siebie. Piosenki "Dym", "Jestem psem" i "Govindam" to moim skromnym zdaniem najmocniejsze punkty płyty Soundtrack. Podkład muzyczny na tejże płycie jest specyficzny, jak to była u Lao Che. Jest to zespół, który wychodzi na scenę i pozostaje sobą, ma swój świat i w dupie to, czy się komuś podoba. Zdecydowanie zarażają swoją pasją do muzyki, mają swoje grono wiernych odbiorców, bo z nimi to jest tak, że albo się ich kocha, albo po prostu nie lubi. 14 lutego zagrają koncert w CK Wiatrak, mimo iż data nie sprzyja, mam nadzieję, że tam zawitam i posłucham na żywo, co Lao Che chce mi opowiedzieć. Polecam serdecznie przesłuchanie płyty, tylko nie 1 raz, ale przynajmniej 5 - warto!
A na koniec mój ulubiony cytat:
"Jesteś jak dymu tuman
Włóczę się za tobą jak skończony tuman

Jesteś jak papierosa dym
Gdzie ja - Krym, gdzie ty - Rzym"

wtorek, 8 stycznia 2013

Do zakochania jeden krok

źródło zdjęcia:  http://www.teatr.grudziadz.pl/strony/repertuar/program/rok2008/wiecej/indios_bravos.php

Tak to już u mnie wygląda, łatwo się zakochuję... w głosie, przeważnie męskim głosie. Musi to być wyjątkowy głos i przekazywać bliskie mi treści. Gdy zasypiam nocą i słucham muzyki, cały świat poza mną i tym co leci w słuchawkach przestaje istnieć. Słucham głównie takiej muzyki, która pozwala mi zrozumieć siebie lub takiej, która wyjaśnia to co akurat dzieje się w moim życiu i jest mi bliska. Uważam, że jest kilka genialnych utworów, które są fundamentem polskiej muzyki, a o których (nad czym niezmiernie ubolewam) mało osób ma pojęcie. Dla przykładu mogę tutaj zacytować kawałek tekstu piosenki Indios Bravos "Zapatrzeć się, zasłuchać się, a oprócz tego jeszcze chleb i łyk herbaty do popicia, czego tu jeszcze chcieć od życia...". To całe słowa piosenki, która uzmysławia mi to, jak krótkie jest życie i jak wiele od niego wymagamy, a często zapominamy o najważniejszych rzeczach dnia codziennego. Niektórzy mówią, że nie jestem normalna, mam swój świat i gdybym miała wybrać coś co zabiorę ze sobą na bezludną wyspę, to wybrałabym muzykę, jest dla mnie jak woda albo jedzenie. Bez muzyki czuję się nikim i zupełnie nie rozumiem odpowiedzi na pytanie "czego słuchasz" - "w sumie to nie wiem, wszystkiego, ale nie interesuję się specjalnie muzyką". Jak można nie żyć chociaż trochę muzyką? Ja się pytam jak? Chciałabym zarażać ludzi tym co kocham, moim marzeniem jest założenie radia, w którym poleci dobra muzyka. Uważam, że warto docenić też komercyjne utwory, bo znajdą się w tym chaosie perełki, które są wyjątkowe, ale na pewno trzeba pokazać ludziom to, o czym nie mają pojęcia. Mam nowe odkrycie, chociaż tak naprawdę nie jest takie nowe, ale dla mnie jest całkowitym szokiem. Opowiem o nim następnym razem. A tymczasem polecam koncert 02.02.2013 w CK Wiatrak w Zabrzu. Zagra wspomniany przeze mnie zespół Indios Bravos, który daje z siebie 200% i w którym każdy się zakochuje, jak tylko usłyszy na żywo.