poniedziałek, 4 lutego 2013

Soundtrack - Lao Che

Jak w temacie, bo o tym dziś chciałabym napisać. Płyta po pierwszym przesłuchaniu wydała mi się bardzo dziwna i mocno pod wpływem niejakiego Pana Denata (nie ujmując mu oczywiście jego zajebistości), po kolejnym już przesłuchaniu odnajduję siebie. Piosenki "Dym", "Jestem psem" i "Govindam" to moim skromnym zdaniem najmocniejsze punkty płyty Soundtrack. Podkład muzyczny na tejże płycie jest specyficzny, jak to była u Lao Che. Jest to zespół, który wychodzi na scenę i pozostaje sobą, ma swój świat i w dupie to, czy się komuś podoba. Zdecydowanie zarażają swoją pasją do muzyki, mają swoje grono wiernych odbiorców, bo z nimi to jest tak, że albo się ich kocha, albo po prostu nie lubi. 14 lutego zagrają koncert w CK Wiatrak, mimo iż data nie sprzyja, mam nadzieję, że tam zawitam i posłucham na żywo, co Lao Che chce mi opowiedzieć. Polecam serdecznie przesłuchanie płyty, tylko nie 1 raz, ale przynajmniej 5 - warto!
A na koniec mój ulubiony cytat:
"Jesteś jak dymu tuman
Włóczę się za tobą jak skończony tuman

Jesteś jak papierosa dym
Gdzie ja - Krym, gdzie ty - Rzym"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz